A na La Palmie…New Horizons

Noc z 5 na 6 czerwca, godziny już raczej poranne. Druga? Trzecia? Nie pamiętam, nie sprawdzałem. Mirador de Los Andenes, nasza wymarzona miejscówka. Za nami dwie perły Centaura, cały zestaw klejnotów Skorpiona Strzelca i w bonusie trochę ciemnych skarbów zaserwowanych przez Panasamarasa. Po drugiej stronie nieba pojawiają się już znane nam znakomicie gwiazdozbiory Andromedy i Perseusza. W głowach pierwsze myśli czy nie zbierać klamotów i wracać do domu. W tym momencie padło hasło – przecież w Strzelcu jest Pluton! Nie pamiętam z czyich ust, ale to już nie miało znaczenia. Miałem wyzwanie! 🙂

Szybki rzut oka na SkySafari, przystosowanie wzroku do ciemności, które i tak nie była najlepsze, ucierpiało jeszcze bardziej mimo minimalnych ustawień jasności i trybu nocnego aplikacji. Rzeczywiście, niedaleko gwiazdy Albadach (pi Sgr) o jasności 2,88 mag znajduje się niegdysiejsza dziewiąta planeta.

Plan wydawał być się prosty. Kanaryjskie niebo, 22-calowe lustro, w wyciągu 17mm Ethos dający powiększenie ok 117x i pole 0,85 stopnia. Pierwsze spojrzenie w okular i nawał słabych gwiazdek nieco ostudził nastrój. W międzyczasie Max przejął okular ale po kilku próbach zrezygnował z dalszych starań. W tym czasie dokładniej przestudiowałem okolice w Sky Safari. Stwierdziłem, że nie mam szans na wyłowienie Plutona jeśli nie znajdę układu, który nazwałem sobie “odwróconą piątką” złożonego głównie z gwiazd o jasności ok 14 magnitudo i jednej środkowej 11,6 mag.

Podstawa to znalezienie i upewnienie się odnośnie kierunku. Odwrócony obraz w Newtonie potrafi wprowadzić zamęt gdy operuje się wśród gwiazd na granicy percepcji. Tutaj z pomocą przyszedł układ trzech gwiazdek (13-14 mag) oraz jaśniejsza gwiazda tuż poniżej, od których zacząłem “podróż na Plutona”…

…zajęła mi ok pół godziny. Obraz drży, ja drżę z zimna mimo że jedyny raz ubrałem się w miarę stosownie do sytuacji. Kilkanaście podejść. Nie ma “piątki”, nie ma “piątki”, wydaje mi się, że widzę “piątkę” ale dlaczego widzę mały trójkącik zamiast pary gwiazd? Później okaże się, że Sky Safari nie pokazuje jednej gwiazdki z pary widocznej na zdjęciu poniżej po prawej stronie. Musiałem się upewnić. Przecież nie krzyknę “Mam Plutona!” nie mając pewności. Kilka kolejnych podejść, teraz już idzie gładko, “piątka” widoczna bez problemu. Pewnie źrenica oka nieco urosła po kilkudziesięciu minutach gapienia się to w okular, to szukacz. Gwiazdki dookoła też się zgadzały. Można było ogłosić mały osobisty sukcesik 🙂

Wołam Maxa i Staszka. Nie spodziewałem się, że to nie koniec problemów. Mimo, że ustawiam “piątkę” na środku pola widzenia, Max nie potwierdza, że widzi.

– Max, przecież masz jaśniejszą gwiazdkę w środku, z jednej strony łuczek, z drugiej kąt prosty…no “piątka no!

Znów kilka podejść…i w końcu się udało. Ze Staszkiem to samo, ale tutaj już Max tłumaczył, ja nie miałem siły. Przy okazji bardzo zgrubnie określiliśmy zasięg sprzętu – widoczne gwiazdki ok 17 magnitudo.

Mieliśmy jechać do domu, a zostaliśmy jeszcze 4 godziny. Wszystko przez jedno malutkie ciało, które już nawet planetą nie jest. Dopiero przed 7 rano zjeżdżaliśmy z Roque de los Muchachos. Na pożegnanie jeszcze wschód Słońca odbijający się w dwóch potężnych lustrach Teleskopu Magic. Poniższe zdjęcie nijak nie oddaje tego widoku, tym bardziej, że robione z ręki opartej o maskę samochodu:

Kolejnego dnia już nie było problemu z odnalezieniem znajomego układu gwiazd. Pluton jednak przesunął się w kierunku Albadacha. Właściwie to Ziemia się przesunęła co zaowocowało wstecznym ruchem na niebie planety karłowatej.

Pierwsze i ostatnie zdjęcie własne, dwa środkowe ze sky-map.org.

Share This:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.