Jak obserwować?

Obserwacje obiektów astronomicznych rządzą się swoimi prawami. Nie wszystko, nie zawsze i nie w dowolny sposób da się zaobserwować. Do różnych obiektów stosuje się różne techniki obserwacji. Są jednak pewne, hmmm, nazwijmy to “dogmaty”, których musisz przestrzegać, jeżeli chcesz swoim okiem dostrzec jak najwięcej.

Czego robić nie powinieneś!

Miejsce obserwacji

Jakość obrazu otrzymywanego w okularze teleskopu w dużej mierze zależy od tego, gdzie ten teleskop stoi w trakcie obserwacji. Mówiąc krótko, jeżeli chcesz zobaczyć coś więcej niż nieostre placki jaśniejszych gwiazd obarczone flarą, nie powinieneś obserwować z zamkniętych pomieszczeń o temperaturze wnętrza innej niż temperatura otoczenia, np. przez otwarte okno w pokoju lub na poddaszu. Przyczyną degradacji obrazu jest tu granica ciepłego powietrza wewnątrz i zimnego na zewnątrz, a szczególnie powstające na tej granicy turbulencje. Unikaj również obszarów o podwyższonej wilgotności powietrza, które mogą występować w sąsiedztwie dużych i niewielkich zbiorników wodnych oraz w dolinach rzek (wilgoć natychmiast dogada się z soczewką/lustrem w twoim sprzęcie), miejsc zaświetlonych (pojedyncza latarnia, choćby 30 metrów obok, ale z dala od miasta nie zrobi ci takiej krzywdy, jak nawet najciemniejsze miejsce w parku w środku miasta; w strefach miejskich jest silne LP i nawet w ciemniejszym rejonie otacza cię silna łuna skutecznie wycinająca obiekty oraz generująca uniemożliwiające obserwacje pomarańczowo-siwe tło), zagłębień terenu – warstwy termiczne/wilgoć, a także miejsc w pobliżu obiektów infrastruktury transportowej bądź przemysłowej (drgania).
Co do unikania dużych zbiorników wodnych jest jednak małe ale. Zasadniczo jezioro stabilizuje atmosferę, bo w letnie noce temperatura powietrza jest zbliżona do temperatury wody. Zimą jest podobnie, lód szybciej się schładza niż ziemia. Największe wahania możliwe są wiosną i jesienią. Tak więc mamy tu i plusy (ustabilizowana atmosfera poprawia lokalnie seeing) jak i minusy (wilgotność może być okresami sporo większa niż gdzie indziej).

Stan sprzętu
Twój teleskop ma szanse dać z siebie znacznie więcej, jeżeli poświęcisz mu trochę uwagi na kilka chwil przed obserwacjami. Pierwszą sprawą jest jego znajomość. Jeżeli wychodzisz na obserwacje pierwszy raz, zapoznaj się wcześniej ze specyfikacją i dostępnymi instrukcjami do teleskopu. Mowa tu o normalnym teleskopie, a nie allegrowym “super teleskopie x635”. W “instrukcji” do tego ostatniego możesz znaleźć co najwyżej maketingowy bełkot typu “maksymalne powiększenie 500x” lub “możliwość obserwacji 20 satelitów Neptuna”. Wiedza jest Ci niezbędna, aby ustawić teleskop na wybranym obiekcie, zablokować jego połozenie, uruchomić ew. śledzenie, czyli aby w ogóle coś zobaczyć – nic nie zobaczysz bez okularu w wyciągu, bez zdjętych dekli, bez użycia fokusera itd. Bynajmniej nie żartuję. Widziałem już ludzi, którzy próbowali obserwować nie zdejmując odpowiednich dekli lub nie wiedząc, gdzie jest i do czego służy gałka fokusera. 

Tak więc musisz wiedzieć:

  1. jak odblokowywać i blokować twój montaż
  2. jak zjustować szukacz/telrad/pointer z teleskopem
  3. jak obsługiwać napędy (o ile teleskop je ma)
  4. jak obsługiwać GOTO (o ile teleskop je ma)
  5. jak ustawić montaż
  6. gdzie są jakie dekle i kiedy musisz je zdejmować
  7. gdzie masz wyciąg okularowy, jak on działa i w jakich trybach
  8. jakie zasilanie musisz podać do montażu
  9. jak uruchomić ASCT i inne tego typu “wodotryski”.

Znając już sprzęt, trafiasz na drugą ważną sprawę: różnice temperatury miedzy otoczeniem a teleskopem. Teleskop niewychłodzony daje drastycznie gorsze obrazy od teleskopu mającego temperaturę otocznia. Czas chłodzenia teleskopu to ok.:

  • 30 min. na każde 10*C różnicy dla newtonów <=8″
  • 30 min. na każde 10*C różnicy dla refraktorów <=4″
  • 60 min. na każde 10*C różnicy dla newtonów >8″
  • 60 min. na każde 10*C różnicy dla refraktorów >4″
  • 60 min. na każde 10*C różnicy dla maksutowów i innych katadioptryków.

Z motyką na Słońce

Tym razem nie będę pisał “powinieneś”, tym razem będę pisał MUSISZ! Musisz do obserwacji Słońca używać odpowiednich do tego typu obserwacji filtrów. Nie kombinuj z filtrami domowej roboty z dyskietki, koca NRC lub szkła dymnego. Po pierwsze, ryzykujesz swoim wzrokiem. Przypaliłeś kiedyś soczewką pająka ? Żył potem? Twoje oko tez tego nie przeżyje. Nie ma, że na chwilkę, troszeczkę, ostrożnie. NIE I JUŻ!!!
Po drugie, ryzykujesz zniszczeniem sprzętu. Po trzecie, obraz będzie silnie zdegradowany. Idąc dalej, nie kombinuj z filtrami okularowymi. Są doskonałe i tanie filtry pełnoaperturowe np folia Baadera. Nie warto kombinować.

Prawdy objawione

Czyli garść informacji jak się do obserwacji zabrać.

  • znajomość obserwowanego obiektu

Największa radochę sprawiają te obiekty, na które poluje się pierwszy raz. Jednak aby taki obiekt zaobserwować, dobrze jest zapoznać się wcześniej z jego specyfiką, czyli z jasnością powierzchniową, jasnością absolutną, rozmiarami kątowymi i dokładnym położeniem. Od tych parametrów zależy, czy w ogóle mamy szanse na obserwacje posiadanym sprzętem w danym miejscu, jakich okularów należy użyć i ew. jakimi filtrami wspomagać. Inaczej szuka się dużych, ciemnych galaktyk, inaczej mikrych mgławic planetarnych, a jeszcze inaczej komet. Znając jasność możesz skonfrontować tę wiedzę z LP w twoim rejonie obserwacyjnym i zasięgiem twojego teleskopu. Znając rozmiary katowe, możesz to skonfrontować z powiększeniem, jakiego będziesz musiał użyć, i ew. z rozdzielczością twojego teleskopu

  • przygotowanie sprzętu

Czyli prozaiczne wychłodzenie go do temperatury otoczenia, dobór filtrów i okularów.

  • zaplanuj obserwacje

Co się kryje pod tym hasłem? Ano musisz pamiętać, że niebo nad twoją głową obraca się. Czyli, że zaplanowane do obserwacji obiekty, które danej nocy wiszą na zachodnim niebie, schowają się za horyzont znacznie wcześniej niż te, które górują w trakcie obserwacji w zenicie, lub dopiero będą wspinać się po wschodnim niebie. Najlepsze efekty dają obserwacje tych obiektów, które są przynajmniej 30* nad horyzontem. Czyli, jeśli planujesz na daną noc wycieczkę np. po gromadach kulistych, najpierw zapoluj na te, które po zapadnięciu zmroku będą już zbliżać się do zachodniego horyzontu. Jeżeli zaczniesz od innych i poświęcisz im np. dwie godziny, to te “zachodnie” mogą zdążyć ci się schować, lub na tyle zbliżyć do horyzontu, że obserwacje stracą sens. Musisz pamiętać, że w konkretnym czasie wzejdzie ci Słońce lub Księżyc, a to oznacza, że już znacznie wcześniej wschodnie rejony nieba zostaną wyeliminowane z obserwacji obiektów DS (łuna).

Obiektów głębokiego nieba nie ma co męczyć w niewielkiej odległości od Księżyca. Generalnie możesz przyjąć, że:

  1. Łysy faza 0-25% – Nów > Kwadra I – zachodzi dosyć wcześnie, jednak eliminuje w pierwszej części nocy obszar ok. 40* od siebie.
  2. Łysy faza 25-50% – Kwadra I – zachodzi dosyć wcześnie, jednak eliminuje w pierwszej części nocy obszar ok. 80* od siebie.
  3. Łysy Faza 50-75% – Kwadra I > Pełnia – króluje w pierwszej części nocy, eliminując ok. 160* od siebie.
  4. Łysy Faza 75-100% – Pełnia – króluje przez całą noc, eliminując całe niebo.
  5. Łysy Faza 100-75% – Pełnia – króluje przez całą noc, eliminując całe niebo.
  6. Łysy Faza 75-50% – Pełnia > Kwadra III – króluje przez drugą część nocy, eliminując ok. 160* od siebie.
  7. Łysy Faza 50-25% – Kwadra III – króluje przez drugą część nocy, eliminując ok. 80* od siebie.
  8. Łysy faza 25-0% – Kwadra III > Nów – wschodzi bardzo późno, jednak eliminuje w drugiej części nocy obszar ok. 40* od siebie.

Warto jeszcze dodać, że rosnący sierp Księżyca (od nowiu do około pierwszej kwadry) ZIMĄ i WIOSNĄ znajduje się bardzo wysoko i zachodzi bardzo późno, zwykle nawet po północy. Natomiast LATEM i JESIENIĄ znajduje się niziutko nad południowo-zachodnim horyzontem i nawet pierwsza kwadra znika wtedy wkrótce po zachodzie Słońca.
Nad ranem (Księżyc od około ostatniej kwadry do nowiu) jest na odwrót – ZIMĄ i WIOSNĄ nie ma się w zasadzie czym przejmować, bo wschodzi tuż przed Słońcem, zaś LATEM I JESIENIĄ pojawia się na długo przed wschodem Słońca i wzbija wysoko na niebo.

  • mapy nalotów

Zanim cokolwiek będziesz mógł obserwować, musisz wybrany obiekt odnaleźć na niebie. Nie ma kłopotu, gdy pragniesz obserwować coś, co jest łatwe do odnalezienia, np. M42 lub M45. Sprawy komplikują się, gdy obiekt jest niewielki, ciemny lub w pustawym miejscu. Wtedy dobrze jest przed rozpoczęciem obserwacji zaplanować sposób odnalezienia go. Możesz to zrobić albo za pomocą mapy lub atlasu, albo przygotować i wydrukować sobie małą mapkę, na której zaznaczysz drogę dojścia od znanych ci dobrze pobliskich rejonów nieba.

Nieprzyjaciele

  • light pollution

Czyli po naszemu zanieczyszczenie światłem miejsca obserwacji. Jak już pisałem, należy, o ile to tylko możliwe, unikać przy obserwacjach miejsc zaświetlonych. Silna łuna skutecznie wycina obiekty i generuje uniemożliwiające obserwacje pomarańczowo-siwe tło. Kończy sie tym, że po prostu nie jesteś w stanie zobaczyć żadnego DSa lub widzisz je tak silnie zdegradowane, ze nie ma to jakiegokolwiek sensu i nie niesie ze sobą żadnej przyjemności. W zaświetlonym otoczeniu również twoje oczy nie działają jak powinny, bo nie jesteś w stanie całkowicie dostosować ich do ciemności. Pełna adaptacja trwa około 30 minut. Utrata jej to ok. 1 sekundy. Chyba wszystko już jasne. Poza ogólnym zaświetleniem powinieneś również unikać bezpośredniej bliskości pojedynczych źródeł światła (np. pojedyncza latarnia, choćby w odległości 30 metrów). Tutaj największym zmartwieniem jest właśnie częste przypadkowe tracenie akomodacji oka poprzez niezamierzone spojrzenia w kierunku źródła światła oraz odblaski generowane przez nasz sprzęt i optykę, gdy gdzieś z boczku złośliwie nam coś świeci. Takie odblaski bardzo przeszkadzają w obserwacjach, generując różne dziwne duszki i gradienty w okularze.

  • Księżyc złośliwiec

Dlaczego złośliwiec? Bo to po prostu naturalne źródło LP i tyle. Gdy masz Łysego w pobliżu pełni to tak jakbys siedział w środku sporego miasta. Skutek i kłopoty sa dokładnie te same.

  • Horyzont i przyległości

Dobierając obiekty do obserwacji na daną noc musimy pamiętać, że horyzont nie za bardzo jest naszym przyjacielem. Przy obserwacjach w pobliżu horyzontu natrafiamy na dwa dosyć poważne problemy. Pierwszy to wałkowane już LP. W Polsce, poza niewielkimi fragmentami górskich dolin, praktycznie nie ma miejsc, w których linia horyzontu nie oznaczałaby linii odległego zaświetlenia z okolicznej infrastruktury i osad ludzkich. Drugą sprawą jest sama atmosfera Ziemi, oraz pomniejsze szykany termiczne. Co rozumiem przez stwierdzenie, że problemem jest atmosfera? Ano to, że gdy patrzysz w zenit – masz między okiem a przestrzenią kosmiczną jakieś 30 km atmosfery, gdy patrzysz kilka stopni nad horyzontem – kilkaset kilometrów. Ma co pochłaniać fotony. Dodatkowo dochodzi tu zjawisko refrakcji atmosferycznej. Ziemia to po prostu duża kulka. Jej atmosfera również ma kształt kulisty, co wprowadza nam komplikację w postaci różnych kątów załamania światła na jej krzywiźnie. Skutkuje to między innymi tym, że na jasnych obiektach w pobliżu horyzontu będziemy obserwowali piękne fioleto-czerwienie na jednej krawędzi obiektu i żółcio-zielenie po drugiej stronie. To znacznie degraduje obraz. Dodatkowymi szykanami termicznymi nazywam różnego rodzaju utrudnienia, przez które musimy się przebić w pobliżu powierzchni ziemi: mgiełki, bąble ciepłego i zimnego powietrza, pył itd. Przyjmuje się, że taką akceptowalną granicą przyzwoitości jest obszar zaczynający się ok. 30* nad horyzontem. Poniżej trafimy raczej na kompletną kaszanę.

  • wpływ warunków atmosferycznych

Warunki atmosferyczne mają zasadniczy wpływ na jakość naszych obserwacji. Oprócz wielkości zachmurzenia istotną rolę odgrywają przejrzystość powietrza i jego stabilność (seeing).
W przypadku zachmurzenia mamy do czynienia – z punktu widzenia obserwatora zjawisk astronomicznych – z dwoma rodzajami chmur. Pierwsze to takie, które całkowicie przesłaniają niebo, drugie to te, przez które niebo i znajdujące się na nim obiekty są widoczne, ale w gorszych warunkach. Do tej pierwszej grupy zaliczymy przede wszystkim chmury piętra niskiego oraz o budowie piętrowej, natomiast do drugiej chmury piętra wysokiego, takie jak cirrus, cirrostratus (cirrocumulusy ograniczają widoczność w większym stopniu).
W przypadku bezchmurnego nieba pierwszorzędną rolę odgrywa przejrzystość powietrza. Słaba przejrzystość może ograniczyć zasięg nawet o 2-3 magnitudo (a w szczególnych przypadkach, np. obecności Księżyca, jeszcze więcej). Zmniejszenie przejrzystości powietrza jest na ogół spowodowane zwiększeniem jego zanieczyszczenia lub zwiększeniem zawartości pary wodnej. Zanieczyszczenia pyłowe pojawiają się najczęściej podczas stabilnej, wyżowej pogody, szczególnie przy napływie suchego powietrza z południa lub południowego wschodu. Natomiast zawartość pary wodnej wzrasta przy napływie powietrza morskiego, szczególnie ciepłych mas powietrza z południowego zachodu i zachodu.
Sprawa stabilności powietrza (seeingu) jest o wiele bardziej skomplikowana. Dobry seeing towarzyszy najczęściej wyżom atmosferycznym i okresom mroźnej pogody. Należy jednak pamiętać, że seeing zależny jest nie tylko od warunków atmosferycznych, ale też od warunków lokalnych. Nawet w przypadku dobrego seeingu atmosferycznego obraz może być słaby, gdy obserwujemy w okolicach budynków, placów, dróg itp. Lepszy seeing występuje często na szerokich, otwartych obszarach trawiastych, w pobliżu jezior czy na “płaskich” wzgórzach. Seeing atmosferyczny związany jest z napływem mas powietrza. Najczęściej jest słaby w pobliżu frontów atmosferycznych i w ciepłych masach niżowego powietrza (szczególnie zimą).

Przeszkadzają i degradują obraz:

– cirrusy i cirrostratusy (nocą mogą wystąpić trudności z ich rozpoznaniem)
– wysoka wilgotność powietrza (mgła, zamglenie)
– pyły (potrafi być ich sporo po długich okresach suszy i przy napływie powietrza z południa Europy)
– dymy (jest ich sporo w chłodnej porze roku oraz w okresach wiosennego wypalania traw i jesiennego palenia ognisk; szczególna ich kumulacja występuje w czasie tzw. smogowej pogody)

Poprawiają obraz:

– duże, stabilne, chłodne wyże (znacznie zmniejszona turbulentność atmosfery)
– okresy po przejściu opadów atmosferycznych (oczyszczenie atmosfery z pyłu, ale czasem też wzrost wilgotności i turbulentności atmosfery)
– okresy napływu czystego, arktycznego powietrza z północy

Wspomaganie sprzętowe

Dobrze by było, aby szykując się do obserwacji wiedzieć, jak możemy pomagać sobie czasami banalnie prostymi pomocami sprzętowymi. Pierwszy bardzo pomocny gadżecik to ASCT, czyli po prostu wiatraczek wymuszający obieg powietrza w otwartych systemach optycznych. Co on daje? Znacznie skraca czas chłodzenia optyki do wymaganego poziomu (pisałem już o chłodzeniu kilka akapitów wyżej). Tak więc, jeżeli twój teleskop ma taki patent, niech nie wisi smętnie. Załaduj bateryjkę i odpal go. Czas chłodzenia lustra powinien się znacząco zmniejszyć.
Kolejny banalny patent to wszelkiego rodzaju grzałki. No tak, ale przecież przed chwilą pisałem o chłodzeniu, a teraz chcę podgrzewać? Ma to jednak swój sens. Po co nam grzałki? Aby skutecznie walczyć z rosą. Lustro/obiektyw oczywiście powinno być w temp. otoczenia. ale… no właśnie, jeżeli wychłodzą się za bardzo, to prozaicznie zaparują, a wtedy nic nie zobaczymy. Cały myk polega na tym, aby po wstępnym wychłodzeniu sprzętu nie dopuścić do schłodzenia go poniżej temperatury powietrza, tylko utrzymywać jeden lub dwa stopnie powyżej tej temperatury. Pomocne są taśmy z opornikami które owijamy wokół celi obiektywu lub wyciągu okularowego. Bardziej hardkorowym patentem (niezwykle popularnym :) ) jest aneksja suszarki do włosów ślubnej (albo przyszłej potencjalnej). Pamiętać tylko, aby suszarkę chować do jakiegoś pokrowca, a nie zostawiać na mrozie. Taka wilgotna suszarka włączona znienacka na grzanie potrafi zrobić “ciche pyk”, które w konsekwencjach da nam bardzo głośne “TY GŁĄBIE, CO ZROBIŁEŚ Z MOJĄ SUSZARKĄ?!” :) Suszarkę włączamy oczywiście na kilkanaście sek. i kierujemy na zaparowane lusterko wtórne / obiektyw / lustro główne lub okular i mamy spokój z rosą na jakieś kilkana scie minut.

Kolejnym wodotryskiem jest Telrad. To sprytne narzędzie pozwala zgrubnie namierzać obiekty, nie ograniczając nas kilkustopniowym polem widzenia. Jeżeli twój teleskop jest wyposażony w taki bajer, nie wymieniaj go od razu na klasyczny szukacz, naucz się raczej używać tego, co masz. Jak Ci nie idzie, popróbuj z innym gadżetem na teleskopie znajomego. Doczytaj lub dopytaj na forum i działaj.
Kolejnym wspomagaczem jest laser pointer. To najbardziej intuicyjne narzędzie, jakie tylko może istnieć. Wyjmij z siedziska szukacz, załaduj pointer, zjustuj, włącz i wszystko będzie jasne i oczywiste. Są jednak minusy takiego rozwiązania. Po pierwsze, z laser pointerem trzeba uważać, żeby ktoś focący nie ukamienował cię jakimś Canonem (w szczególności na zlotach). Ze względu na szacunek dla innych obserwatorów upewnij się, że w trakcie obserwacji grupowych nikt nie ma nic przeciwko jego używaniu. Drugi minus polega na tym, że ta maszynka użytkowana w sposób nierozważny, może być niebezpieczna. Świecenie takim laserem po oczach swoich lub czyichś, kierowanie go w stronę jadących samochodów lub lecących samolotów to jeden z tych głupich pomysłów, który może mieć konsekwencje, jakich się nie spodziewasz.

Dobór powiększenia

Szykując się do obserwacji powinieneś zastanowić się, jakiego powiększenia użyć do danego obiektu. Niektóre obiekty są całkiem spore, inne bardzo mikre, jeszcze inne słabe lub jasne. Jakich powiększeń zatem używać?

  • Rozległe, słabe obiekty DS, gromady otwarte, gwiazdy zmienne

30 – 60x, czyli jak najmniej. Tu najważniejsze jest maksymalne pole, jakie jesteś w stanie wycisnąć z okularu. Jak je obliczyć ? pole pozorne / powiększenie realne. Powiększenie realne wyliczamy ze wzoru: ogniskowa teleskopu / ogniskowa okularu. Jest tylko jedno małe ale. Należy pamietać o czymś takim, jak rozmiar źrenicy wyjsciowej Nasze oko tak naprawdę nie jest w stanie rozszerzyć sie bardziej niż do średnicy 7 mm, a osoby starsze nie osiagną nawet tego. Jeśli więc damy za małe powiekszenie, nie będziemy w stanie objąć jednym spojrzeniem całego pola. Źrenicę wyjściową jesteśmy w stanie wyliczyć ze wzoru: średnica obiektywu lub lustra w milimetrach / powiększenie realne. Jeżeli zmniejszymy nasze powiekszenie za bardzo, możemy wpaść w jeszcze jedną pułapkę – zbyt jasne tło. Przy bardzo małym powiększeniu niebo w okularze będzie nie czarne, a lekko szare. Żegnaj wysoki kontraście, żegnajcie słabe DSy.

  • Niewielkie, słabe obiekty DS i małe gromady otwarte

60x – 120x Zasady jak powyżej, czyli unikanie zbyt jasnego tła. Należy tak dobrać powiększenie, aby jeszcze “nie zgasić” obiektu a już mieć czarne tło.

  • Jasne mgławice planetarne

120 – 180x Te obiekty są raczej niewielkie. więc warto je powiększyć. Tym bardziej, że możemy sobie na to pozwolić, bo sa raczej jasne.

  • Gromady kuliste

120 – 240x Spore powiększenie zapewni nam większy kontrast i rozdzielczość, o co właśnie chodzi.

  • Planety

120 – 360x Planety są małe i jasne. Dawajmy takie powiększenie, na jakie tylko pozwala nam seing. Inaczej nie wyłuskamy wszystkich mikrych struktur atmosfery lub powierzchni.

  • Słabe komety

120 – 240x Dlaczego tak duży power do słabych obiektów? Żeby wykontrastować je z tła.

  • Układy wielokrotne

100 – 300x Gwiazdy są jasne, można powerować :) A zwiększając powiększenie, zwiększamy rozdzielczość, o co nam chodzi.

  • Słońce

Zależy od ogniskowej teleskopu. UWAGA! Słoneczko obserwować tylko przez filtry! Generalnie należy dobrać powerek tak, aby cała tarcza Słoneczka zmieściła nam się w polu. Do obserwacji szczegółów struktury plam lub pochodni możemy oczywiście ciągnąć power w górę.

  • Księżyc

40 – 360x Pełna gama powiększeń. To bardzo jasny obiekt i możemy poszaleć.

Filtry, filtry, filtry

Filtry to bardzo fajna sprawa. Pomagają nam na wiele sposobów i jeżeli masz jakiś kłopot z obserwacjami, może warto się za jakimś rozejrzeć. Kiedy pomagają nam filtry?
Gdy obraz obserwowanego obiektu jest zbyt jasny. Mamy wtedy problem z kontrastem, ponieważ zbyt duża ilość światła w okularku po prostu nas oślepia. Najczęściej przypadłości tej doświadczamy przy obserwacji naszego satelity i planet. Tutaj dosyć dobrze sprawdzają się filtry kolorowe i polaryzacyjne. Ich głównym zadaniem jest odfiltrowanie części światła wpadającego do okularu, a przez to zwiększenie kontrastu i komfortu obserwacji.
Gdy obraz obserwowanego obiektu jest bardzo słaby z powodu wysokiej jasności tła nieba. Mamy wtedy problem z LP. Możemy wspomagać się w tym wypadku filtrami typu anty light pollution. Ich zadaniem jest odcięcie tych długości fali, których najwięcej jest w światła infrastruktury miejskiej (np. widmo sodu). Do tej rodziny filtrów należą takie filterki jak UHC, UHC-S, Deep Sky.
Gdy obserwowany obiekt jest bardzo słaby i ledwo odcina się nawet od całkiem przyzwoitego tła. Mamy tu do dyspozycji filtry dedykowane pod konkretne rodzaje obiektów DS, np. mgławice emisyjne. Obiekty tego typu emitują promieniowanie o konkretnych długościach fal. Filtry wspomagające działają tu tak, że wycinają wszystko (cały zakres) który nie jest dokładnie pasmem emisyjnym obserwowanych mgławic. Do tej grupy filtrów należy np. O III.
Gdy obserwowany obiekt traci kontrast z powodu aberracji chromatycznej naszego teleskopu. To dosyć proste filtry wycinające fiolet. Ich skuteczność nie jest zbyt wysoka, ale w pewnym stopniu potrafią poprawić obraz. Do tej rodziny filtrów należą filtry typu Minus-violet.
Są też filtry pomagające nam przy fotografowaniu nieba, takie jak IR-cut itp., ale to bajka na inny wątek.
Generalnie, nie bój się używać filtrów, ale pamiętaj, że nie każdy filtr będzie dla ciebie dobry. Zdefiniuj najpierw problem który cię nęka, przebij się przez specyfikacje filtrów lub dopytaj na forum, nim któryś kupisz i zaczniesz z nim obserwować.

Przydatne triki obserwacyjne

Czyli garść informacji o tym, jak oszukać własne oko lub mózg, oraz jakich technik użyć, aby zoptymalizować widziany obraz.

  • Zerkanie

Czyli technika obserwacyjna pozwalająca wydobyć nieco więcej z naszych oczu. Polega ona na tym, aby obserwowany obiekt nie znajdował się idealnie w centrum pola widzenia, oraz aby nie wpatrywać się w niego na siłę. Oko ludzkie ma to do siebie, że czasami lepiej dostrzega coś, co jest nieco z boku miejsca, na którym skupiliśmy wzrok. Obraz potrafi nam także zniknąć, gdy przez dłuższy czas obserwujemy coś na granicy percepcji.

  • Sztuczne drgania

Kolejna nieintuicyjna metoda polega na lekkim potrącaniu teleskopu. Gdy obraz nieco drży, słabiutki kłaczek gdzieś w polu widzenia również minimalnie zmienia swoją pozycję, a oko potrafi wychwycić ruchomą słabą plamkę lepiej niż nieruchomą. Osobiście nie stosuję tej techniki i nie jestem jej zwolennikiem. Jej skuteczność nie jest moim zdaniem zbyt wysoka.-

  • Wróbelek co miał jedno oczko bardziej

Przeważnie nasze oczy nie są równe i warto o tym pamiętać. Drugą sprawą jest to, że się męczą. Po pierwsze, staraj się obserwować tym okiem, którym widzisz więcej. Co kilkadziesiąt minut daj mu jednak odpocząć, przestawiając się na drugie oko. Gdy zmieniasz oko którym obserwujesz, pamiętaj o ponownym ustawieniu ostrości. U większości z nas każde oko widzi nieco inaczej…

  • Paranojka dużego poweru, czyli jak poprawić obraz przeginając z powiększeniem.

Tu ukryta jest pewna technika która powinna się wam nasunąć już przy czytaniu akapitu o doborze powiększeń. Cały myk polega na tym, że im większe powiększenie zastosujesz, tym ciemniejszy obraz otrzymasz… i tu mamy pole do manewru. Ciemniejszy obraz oznacza ciemniejsze tło. Gdy dobierzemy powiększenie tak, aby tło stało się czarne, to mimo znacznego pociemnienia obserwowanego obiektu będzie on bardziej kontrastowy (a tym samym lepiej widoczny) niż w przypadku, gdy wypatrujemy go przy mniejszym powiększeniu, ale z jaśniejszym tłem. To częsty patent stosowany przez obserwatorów przy wyszukiwaniu i ocenianiu jasności słabych komet.

 

Share This:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.