Jesienny Astrozlot 2019

Po raz czwarty od momentu reaktywacji jesiennych zlotów, miłośnicy astronomii, astrofotografii i podobnych zagadnień, zagościli w Wólce Biskiej na Lubelszczyźnie, na Jesiennym Roztoczańskim Zlocie Miłośników Astronomii. W tym roku po raz pierwszy zagościłem na obu zlotach (wiosennym i jesiennym). Z uwagi na miejsce zamieszkania (Wielka Brytania) jest to dla mnie dosyć skomplikowana logistycznie operacja, a mimo to przyjeżdżam coraz częściej. Chyba nie muszę zatem pisać co sądzę o tych ‘eventach’ ;)

Można się zastanawiać nad sensem tego typu spotkań. Na pierwszy rzut oka istnieje duże ryzyko niesprzyjającej aury. Niemożliwe jest przewidzenie pogody na tygodnie przed terminem. Jechać w ciemno kilkaset kilometrów? Nonsens. Koszt takiego wyjazdu również mógłby budzić wątpliwości. Mimo tego, że Adam – organizator czasem staje na głowie, żeby mieścić się w sensownych granicach finansowych (stąd na przykład zmiana lokalizacji wiosennych zlotów ze Stężnicy na Bukowiec), to kwota przeznaczona na taki wyjazd biorąc pod uwagę koszt dojazdu i inne dodatkowe wydatki, mogłaby posłużyć do kupna przyzwoitego okularu, niewielkiego teleskopu, bądź innego przydatnego w realizowanej pasji gadżetu. A jednak kilkadziesiąt na jesień i grupo ponad 100 na wiosnę ‘szaleńców’ pojawia się na miejscu zlotu. W większości to znajome twarze, ale i młodego narybku nigdy nie brak.

Dlaczego tak się dzieje? Chyba nawet ciężko byłoby napisać. To trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć. Zloty astronomiczne opierają się na kilku potężnych filarach, które są kompletnie niezależne od pogody i absolutnie bezcenne. Są ludzie, a wraz z nimi relacje budowane często od wielu lat. Jest doświadczenie i wiedza przekazywane bezinteresownie, z ogromną radością. Jest wspólna pasja, która łączy niezależnie od wieku, statusu społecznego, zawodu, poglądów. 

Super, że w tym roku mieliśmy duży odsetek nowych ludzi, którzy stanowili ponad 20 procent zlotowiczów. Sytuacja dosyć niespotykana i zaskakująca zarazem. Z jednej strony bardzo brakowało starych wyjadaczy i mam nadzieję, że zobaczymy się w przyszłym roku, ale świeża krew zawsze się przydaje i coś ciekawego wnosi. W pierwszej chwili zarówno nowicjusze jak i doświadczeni zlotowicze czuli się nieco niepewnie ze sobą, ale z biegiem czasu a w szczególności po tradycyjnym zlotowym grillu/ognisku, wszystko zaczęło się zazębiać. Cieszą miłe słowa zasłyszane pod koniec zlotu od tych właśnie ludzi, którzy często trafili do nas zupełnie przypadkiem (”szukaliśmy jakiegoś pomysłu na wyjazd w google”, ”szwagier wysłał a jutro sam przyjedzie”, itp.). Pozwalają mieć nadzieję, że zobaczymy się jeszcze. Może już na wiosnę… 

Nie mogę nie poświęcić uwagi tym, którzy regularnie goszczą na astrozlotach i często właśnie perspektywa zobaczenia tych twarzy motywuje mnie i pewnie nie tylko mnie do przyjazdu pomimo różnych wątpliwości.  Oczywiście ogromne podziękowania dla tych co zwykle. Osobne wyrazy uznania dla wszystkich tych, którzy nie przestraszyli się szatańskiego pomiotu pod nazwą Carolina Reaper, szczególnie Pawła @Pav1007 i Krzyśka @KrzysztofZ :notworthy: Na kolejny zlot postaram się przywieźć szerszy asortyment ;) Dzięki dla Kuby @Iluvatar za stworzenie niepokonanego duetu ‘Za Długi’ w Kole Fortuny :D.  Ogromne podziękowania dla @intruz za dostarczenie mnie spod Krosna na zlot. Będę o tym pamiętam i jeszcze jakoś się odwdzięczę. Podziękowania dla @KrzysztofZ za szerzenie wiedzy o mocnych punktach i @szoszonka_88 za postawę pilnej uczennicy będącej wzorem do naśladowania w przyswajaniu tejże wiedzy. 

Fajnie było spotkać po 2,5 roku Bartka @Bartosz, pierwszy raz w Polsce :D. Poznaliśmy się ponad 3 lata temu na Teneryfie i wreszcie przyszedł czas na kolejne spotkanie. Paweł @Pav1007 to typ, z którym mógłbym pić piwo i gadać bez końca, super że dotarł z tych całych Rodosów :P. Wiem, że niektórzy dotarli na zlot z powodu warsztatów astrofotograficznych Pawła i kompletnie się temu nie dziwię. Tak podana wiedza bez żadnych dodatkowych ‘opłat’ to ewenement. Odnośnie Tomasza @Tayson mam podobne osobiste odczucia, dobrze że wreszcie zawitał do Wólki Biskiej :drinks:.

Podziękowania dla wszystkich prelegentów. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się na zlocie uczestniczyć we wszystkich sobotnich prelekcjach. Gabriel @LibMar, Adam @ANowak, Dorota @Czarna – wszyscy kozak :Salut:. Wiem już kiedy i jak dotrzemy na Marsa i w jaki sposób promieniowanie nas zabije po drodze. Wiem też, że nasi odkrywcy nie próżnują i lista gwiazd zmiennych odkrytych przez Polaków, a często naszych zlotowych przyjaciół, rośnie w tempie wręcz oszałamiającym. Pierwszy tysiąc pękł, czekamy na kolejne.

Ogromne dzięki dla wszystkich ”sportowców” – początkujących zawodników Tanwi-Tanwi. Wydawało się, że z powodu nieobecności Mirka i Uli, gry związane z piłką zupełnie się nie pojawią na zlocie. Na szczęście nasza inwencja w tej kategorii ma swoje ogromne rezerwy :Loveit:. Nowa dyscyplina sportowa właśnie się narodziła.

Osobny, niewielki akapit dla @Adamo. Zlot jak zwykle dopięty jak trzeba, nic tylko się zlotować. Często nie zdajemy sobie sprawy jakim wysiłkiem jest zorganizowanie spotkania dla ponad 70 ludzi, tak aby każdy był zadowolony. Ogromny szacun. A te koszulki…najładniejsze koszulki zlotowe ever. 

Pogoda dopisała połowicznie. W ostatnią noc wynagrodziła wcześniejsze zaniedbania. Z soboty na niedzielę klatki się naświetlały, obserwatorzy obserwowali, początkujący poznawali co ciekawsze obiekty głębokiego nieba. Bardzo fajnie jest widzieć ludzi ze świeżym spojrzeniem, nowym zapałem, zachwyconych widokami, które już nam trochę spowszedniały a dla nich są niczym nowe odkrycia. Ogromną radość dzielenie się wiedzą widząc w tych oczach realne zainteresowanie i sporą szansę na pogłębianie tej wiedzy w przyszłości.

Tym samym można stwierdzić, że zlot był kompletny – mieliśmy wszystko, czego można oczekiwać po zlocie astronomicznym. Co prawda, bezchmurne niebo nie wytrzymało bardzo długo, ale i tak każdy już powoli myślał o niezbyt przyjemnej perspektywie powrotu do szarzej rzeczywistości następnego dnia. 

Na koniec małe pozdrowienia dla panów policjantów, którzy dbają o bezpieczeństwo w okolicy i dokładnie sprawdzają kto i w jakim celu kręci się wokół pobliskiego zalewu i na drodze do niego prowadzącej po godzinie 2:00 w nocy :Salut:. Razem w Agnieszką korzystając ze sprzyjającej pogody, wybraliśmy się nocą nad zalew Biszcza-Żary, do którego prowadzi kompletnie nieoświetlona droga pośrodku niczego (czyli pól kukurydzy i tytoniu). Sympatyczna rozmowa z pełnym profesjonalizmem i szacunkiem ze strony lokalnych stróżów prawa. Kolejne miłe wspomnienie zlotowe.


Jeśli ktoś byłby zainteresowany dołączeniem do zlotowej ekipy, serdecznie zapraszamy. Wszelkie info na forum astropolis.pl oraz stronie organizatora astrozloty.pl

Do zobaczenia!

Share This:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.