Wielka grudniowa koniunkcja – Jowisz i Saturn najbliżej na niebie od kilkuset lat

Tuż po zachodzie Słońca, wieczorem 21 grudnia 2020 roku, Jowisz i Saturn pojawią się na naszym niebie oddalone od siebie najmniej od kilkuset lat, oferując ludziom z całego świata niezwykły widok, który dodatkowo będzie miał miejsce podczas przesilenia zimowego na półkuli północnej. W miarę możliwości zacznij obydwie planety obserwować już teraz, a zobaczysz, jak powoli zbliżają się do siebie.

Giganty gazowe spotykają się na niebie co 19,85 roku dzięki właściwościom orbity Jowisza (okres obiegu – 11,86 roku) i Saturna (29,4 roku). Co roku, “szybszy” Jowisz nadrabia około 18 stopni na niebie do “wolniejszego” Saturna. Przez cały 2020 rok Saturn i Jowisz są widoczne stosunkowo blisko siebie, ale w momencie koniunkcji, określanej jako „wielka koniunkcja” (ponieważ obejmuje dwa największe ciała Układu Słonecznego), znajdą się znacznie bliżej niż średnica Księżyca w pełni. 

HISTORYCZNIE

Koniunkcje tych dwóch planet są stosunkowo rzadkie ale tegoroczne zjawisko jest wyjątkowe ze względu na to, jak blisko siebie planety się znajdą. Trzeba cofnąć się aż do 4 marca 1226 roku, aby zobaczyć mniejszą odległość między tymi obiektami widocznymi na nocnym niebie. Co prawda, ostatni raz Jowisz i Saturn znajdowały się tak blisko siebie 16 lipca 1623 roku (zaledwie 14 lat po tym, jak Galileusz wykonał swój pierwszy teleskop), jednak zjawisko to miało miejsce zaledwie 13° na wschód od Słońca, więc możemy być (prawie) pewni, że nikt tego nie zaobserwował. Niemiecki astronom Johannes Kepler zasugerował w 1614 roku, że koniunkcja Jowisza i Saturna nastąpiła w 7 roku p.n.e. stając się jednym z możliwych wyjaśnień natury “Gwiazdy Betlejemskiej”, jeśli założymy że mogła ona mieć podłoże w rzeczywistym zjawisku astronomicznym.

Ostatnia z wielkich koniunkcji miała miejsce 28 maja 2000 roku, jednak była prawie niemożliwa do zobaczenia, ponieważ zdarzyła się, gdy obie planety znajdowały się zaledwie 14,9° na zachód od Słońca z naszego punktu widzenia i tym samym cały spektakl w dużej mierze zginął w blasku naszej dziennej gwiazdy. Ogólnie, w okresie 3000 lat od 0 do 3000 n.e., tylko siedem “wielkich koniunkcji” może być porównywalnych do tegorocznej, a dwie z nich były niewidoczne z powodu zbyt bliskiej odległości na niebie od Słońca. Na kolejny widok bardzo zbliżony do tegorocznego trzeba będzie poczekać do 15 marca 2080 roku.

CO I GDZIE ZOBACZYMY?

W dniach 16-25 grudnia planety będą pojawiać się co wieczór na niebie w odległości mniejszej niż średnica Księżyca w pełni od siebie, a przy najbliższym zbliżeniu 21 grudnia będą trudne do rozdzielenia gołym okiem. Jest to oczywiście zjawisko pozorne ponieważ planety wciąż będą oddalone od siebie o setki milionów kilometrów, ale z perspektywy naszej planety będą wydawać się niemalże pojedynczym, jasnym punktem światła na niebie.

Wielka koniunkcja nastąpi w konstelacji Koziorożca (tuż przy granicy ze Strzelcem), w czasie gdy Księżyc w pierwszej kwadrze będzie świecił wysoko na południu, w miejscu gdzie spotykają się granice Wodnika, Wieloryba i Ryb). Zjawisko będzie widoczne z dowolnego zamieszkałego miejsca na Ziemi. Podczas grudniowej koniunkcji obie planety będą bardzo jasne (Jowisz -1,97 mag, Saturn +0,63 mag), jednak Słońce utrudni obserwacje w wielu miejscach na świecie. Im bliżej równika, tym lepszy widok. Im dalej na północ, tym krótsze okno, przed schowaniem się planet poniżej horyzontu. Najlepszym pomysłem na ich zobaczenie będzie teleskop skierowany w kierunku zachodnim około godziny po zachodzie Słońca, jednak planety będą tak jasne, że bez większego trudnu będą możliwe do odnalezienia o zmierzchu. Warto już wcześniej zastanowić się nad miejscem obserwacyjnym, które będzie miało kluczowe znaczenie. Miejscówka z dobrym widokiem na zachód, bez drzew i budynków zasłaniających horyzont bardzo ułatwi obserwację zjawiska. 

W większości przypadków, gdy Jowisz spotyka Saturna, zwykle dzieli je więcej niż jeden stopień kątowy. Jednak 21 grudnia, będą one oddalone tylko o jedną dziesiątą stopnia (6 minut łuku). Aby już teraz ocenić jaka to odległość, w następną pogodną noc przyjrzyj się Mizarowi, środkowej gwiazdce w dyszlu Wielkiego Wozu. Słabsza gwiazda (Alkor), znajduje się w odległości zaledwie 11,8 minuty łuku, a zdolność dostrzegania separacji tych dwóch gwiazd jest nadal uważana za dowód na dobry wzrok obserwatora. Jowisz i Saturn zbliżą się na mniej więcej połowę tej odległości! 

Pole widzenia przy powiększeniu 300x, w okularze o polu własnym 70 stopni.

CZYM OBSERWOWAĆ?

Zważywszy na niepewną perspektywę pogodową, warto zaplanować obserwacje zbliżających się do siebie planet już na kilka dni przed właściwą koniunkcją, która może okazać się niemożliwa do zobaczenia z powodu zachmurzonego nieba. W razie niepowodzenia, można próbwać szczęścia jeszcze kilka dni po samej “godzinie zero”.

Chociaż patrząc gołym okiem, planety będą pozornie świecić jak jeden obiekt, nawet przy użyciu niewielkiej lornetki obserwator z łatwością rozdzieli Jowisza i Saturna. Popularna lornetka 10×50 powinna również pokazać nam 4 największe księżyce Jowisza i “jajowaty” kształt Saturna. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że warto spróbować każdego będącego pod ręką sprzętu optycznego.

Wspomaniana wyżej minimalna odległość kątowa sprawi, że nawet przy użyciu znacznego powiększenia w teleskopie, będzie można zobaczyć obie planety – Saturna z charakterystycznym systemem pierścieni i Jowisza z pasami chmur i największymi księżycami – jednocześnie w tym samym polu widzenia. Na obrazku powyżej widać doskonale, że nawet przy powiększeniu 300x uważanego za pewną górną granicę w naszych warunkach atmosferycznych, w okularze o polu 70 stopni (przeciętna wartość w czasach popularności okularów o polu 82, 92 czy nawet 100 stopni) mamy pewien wygodny zapas wokół. W tym przypadku, bardzo pomocne okażą się montaże umożliwiające śledzenie obiektów, szybko uciekających za diafragmę okularu, chociaż wprawny operator prostego manualnego montażu, bez większego problemu będzie nadążał za parą planet.


Kończący się powoli 2020 rok nie przebiegał zgodnie z naszymi wyobrażeniami i brutalnie zweryfikował wiele planów, ale ten niebiański pokaz na koniec roku to doskonała okazja aby wyjść na zewnątrz, spojrzeć w górę i przypomnieć sobie, jak ulotna jest każda chwila.


 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.