Na plaży Lanzarote

Najbardziej wysunięta na północ i wschód z większych wysp Kanarów. Najgęściej usiana kraterami wulkanicznymi. Co mi się strasznie podoba na Wyspach Kanaryjskich toa ich różnorodność geologiczna. Teneryfa to dominujący masyw Teide, La Palma to przede wszystkim ogromna wulkaniczna kaldera, Fuerteventura to wyspa mocno “skorodowana” – wygładzona przez klimat, a Lanzarote zwłaszcza na zachodzie pokryta jest dziesiątkami niewielkich wulkanów. Słyszałem info o ponad setce na całej wyspie.

Chyba nigdzie indziej jak tutaj czułem, że może to w każdej chwili wy…buchnąć. 

To również wyspa, która chyba jest najbardziej uzależniona od wizji jednego człowieka. Jeśli macie czasem myśl “nie będzie mi ktoś mówił jak mam żyć”, to wyobraźcie sobie, że niejaki César Manrique ustawił sobie całą wyspę. To jego wpływ sprawił, że na Lanzarote tradycyjne budownictwo jest w kolorze białym z zielonymi lub niebieskimi okiennicami. Jego projekty można spotkać na całej wyspie.

W naszym przypadku wypad był “pół-spontaniczny”, typowo urlopowo-relaksacyjno-plażowy. Jednak paradoksalnie więcej czasu na plaży spędziłem w nocy niż w dzień. Tym bardziej, że ile razy połączyłem się z internetem, dostawałem przypomnienie, że “mam zerknąć na Naosa”. 

 

Share This:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.