Po drugiej stronie równika, czyli starcie Północ – Południe

Profesor Neville H. Fletcher, emerytowany obecnie astronom z Australian National University, powiedział kiedyś: W kręgach astronomicznych często zwraca się uwagę, głównie przez tych zazdrosnych z północy – że Bóg, tworząc wszechświat, przewrotnie umieścił wszystkie najciekawsze rejony naszej galaktyki na półkuli południowej, ale wszystkich astronomów na północy. Amerykański astronom holenderskiego pochodzenia Bart Bok (ten od Globul Boka) po przenosinach do Australii nadal prowadził wykłady dla członków Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego w Londynie, które zwykle kończył stwierdzeniem: Panowie żyją pod niewłaściwą połową nieba!

Nietrudno zauważyć, że coraz częściej widzimy zdjęcia i czytamy relacje z wypraw polskich miłośników astronomii na południową półkulę. Namibia, RPA, Chile, Australia. Inni nie zapuszczają się tak daleko, ale pokonują wystarczającą ilość stopni szerokości geograficznej żeby jak najwięcej z południowego nieba uszczknąć dla siebie. Czy ma to sensowne podstawy, czy to bardziej gonienie za “zakazanym owocem”?

Niebo nad ogrodem sąsiada ciemniejszym się wydaje, czyli cudze chwalicie…?

Zacznijmy od drugiej strony. Może wynika to z ogólnej tendencji do idealizowania tego co nie jest nasze? Może jednak posiadamy coś, czego mogą nam zazdrościć miłośnicy astronomii z dalekiego południa i będącego dla nich wystarczającym powodem aby spakować teleskopy i wybrać się w podróż na północ? Zacznę od wpisu mieszkańca Buenos Aires Javiera1978 z cloudynights, którego lektura niejako sprowokowała mnie do założenia tego tematu:

Miałem okazję zobaczyć północne niebo kilka razy. Wiem, że dla nieuzbrojonego oka południowe może być bardziej imponujące, ale kiedy masz do dyspozycji teleskop, ten stan rzeczy się zmienia. Myślę, że dla przeciętnych apertur północne niebo oferuje lepsze galaktyki i mgławice planetarne. Nie ma wątpliwości, że południowcy mają najlepsze z gromad kulistych.

Jeśli chodzi o szerokie mgławice, Carina czy Tarantula są z pewnością bardzo imponujące ale chciałbym mieć dobry widok Veila lub Kalifornii…

Gdybyśmy mieli wybrać reprezentację północnej półkuli, co by to było?

  • Galaktyka? Wiadomo, Andromeda, w rezerwie para M81 & M82
  • Gromada otwarta? Pewnie Plejady, w rezerwie para h+χ Persei
  • Gromada kulista? Pierwsze co się nasuwa to M13, ewentualnie M3, M5
  • Mgławica planetarna? M57 albo M27
  • Duża mgławica emisyjna? Ameryka Płn, Veil?

Oczywiście każdy może mieć tutaj inne typy, ale powyższe wydają się być najbardziej oczywiste. Czy taki zestaw może być obiektem pożądania miłośnika astronomii z południowych lądów? Czy mają czego nam zazdrościć ci “południowcy”?

Wszyscy widzą Andromedę

Odpowiedź jest druzgocąca: PRAWIE NICZEGO. Co ciekawe, główną przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest rozmieszczenie obiektów na niebie, ale rozmieszczenie lądów i tym samym ludności na świecie. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo na północ są one przesunięte.

 

Polska znajduje się mniej więcej między 49 a 55 równoleżnikiem. Jakie kraje znajdziemy gdy odszukamy takie współrzędne na południu? Afryka nie osiąga nawet 35 stopni, Australia kończy się na 39 (Tasmania na 43), Nowa Zelandia (screen poniżej) na 47, jedynie południowe krańce Argentyny i Chile przekraczają 50 równoleżnik. Opierając się na pobieżnych obliczeniach, można przyjąć, że zaledwie kilkaset tysięcy ludzi (poniżej pół miliona) z ponad 7 miliardów żyjących na naszej planecie nie ma dostępu do Andromedy, M13 czy Ameryki Płn z miejsca swojego stałego zamieszkania. Ilu z nich w ogóle jest zainteresowanych astronomią?

 

Co więcej, praktycznie każdy człowiek może zobaczyć te obiekty nie ruszając się ze swojego kraju! Podobnie z popularnym Wiatraczkiem czy Słonecznikiem. M57 i M27? Żaden problem. Nawet Gromada Podwójna z Perseuszu jest widoczna z każdego państwa świata oprócz Nowej Zelandii. Co nam zostaje? Teoretycznie tylko parka Bode-Cygaro, ale i te są widoczne nawet z północnej Australii czy Madagaskaru.

Skarby południa

Wspomniany już Bart Bok mawiał: “półkula południowa posiada wszystkie dobre rzeczy”, prawdopodobnie odnosząc się do faktu, że posiada:

  • cztery najjaśniejsze gromady kuliste w tym dwie zdecydowanie największe,
  • dwie największe i najjaśniejsze gołym okiem galaktyki,
  • cztery z pięciu najjaśniejszych mgławic planetarnych
  • największą mgławicę dyfuzyjną,
  • największą ciemną mgławicę
  • 3 najjaśniejsze gwiazdy na niebie

Tutaj centralna część Drogi Mlecznej widoczna jest w zenicie. Tutaj mają także możliwość obejrzenia dwóch naszych sąsiednich galaktyk – Małego i Dużego Obłoku Magellana. W pobliżu Małego Obłoku bez problemu dostrzec można 47 Tucanae – drugą najjaśniejszą gromadę kulistą na niebie. Na półkuli południowej znajdują trzy najjaśniejsze gwiazdy na nocnym niebie: Syriusz, Kanopus i Alfa Centauri. Kanopus należy do Kila, konstelacji, która zawiera kolejny obiekt “naj” – Mgławicę Carina, cztery razy większą i znacznie jaśniejszą niż słynna Mgławica Oriona (swoją drogą również obiekt nieba południowego). Alfa Centauri i Beta Centauri, wskazują konstelację Krzyża Południa. Krzyż jest najmniejszym ze wszystkich 88 gwiazdozbiorów, ale jednym z najbardziej charakterystycznych. Jest widoczny w praktycznie każdej porze roku na całej południowej półkuli. Wzdłuż wschodniego brzegu Krzyża rozciąga się Worek Węgla, uważany za najładniejszą ciemną mgławicę na niebie. Nieco na północ od Krzyża dostrzec można Omegę Centauri, największą i najjaśniejszą gromadę kulistą.

Co jeszcze sprawia, że te obiekty wzbudzają nasze pożądanie? Ich “ekskluzywność”. Z prawie całej Europy nie widać żadnego z tych obiektów. Większości nie widać z większej części Chin i Stanów Zjednoczonych. Prawie wszyscy Chińczycy mieszkańcy północnej Afryki i USA nie mają możliwości zobaczenia Obłoków Magellana i 47 Tucanae. Miliardy ludzi pozbawione takiego widoku. Trochę więcej niż tak “garstka” z południowego Chile i Argentyny, o której pisałem wyżej ;)

Gdzieś przeczytałem, że najlepiej pod tym względem ma miłośnik astronomii mieszkający na równiku. W końcu ma dostęp do wszystkich obiektów. Po powyższych rozmyślaniach stwierdzam, że dotyczy to praktycznie wszystkich zamieszkałych lądów południowej półkuli – straty są znikome. Nasza północna połówka jest znacznie gorzej wyposażona.

P.S. Kto słyszał o gromadzie NGC 6752 w gwiazdozbiorze Pawia? Pewnie niewielu, a to południowa kulka jaśniejsza niż jakakolwiek na północnej półkuli.

Share This:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.