Rusza wyścig po kosmiczne złoża

5 października 1957, tuż po wysłaniu w przestrzeń kosmiczną pierwszego sztucznego satelity w dziejach ludzkości, Amerykanin James Thomas Mangan wysłał do rządu ZSRR list protestacyjny przeciwko pogwałceniu jego terytorium. Ten dziwak i założyciel Państwa Niebieskich Przestworzy stwierdził, że przestrzeń kosmiczna jest jego własnością.

Kilka dni temu, prezydent USA Barack Obama podpisał nowe prawo U.S. Commercial Space Launch Competitiveness Act w świetle którego amerykańskie podmioty mogą pozyskiwać materiały z asteroid i dostarczać jest na Ziemię, bez obawy, że zostaną im je odebrane.

W USA działają 2 firmy, które pracują nad rozpoczęciem kosmicznej eksploatacji – Deep Space Industries i Planetary Resources. Obie już planują loty rozpoznawcze i dokładne badania wybranych obiektów a pierwsze próby wydobycia przewidziane są za około dziesięć lat. Nie wiadomo czy to się w ogóle opłaci, jednak obie firmy są pełne optymizmu. Kosmiczne skały zawierają ogromne ilości bardzo rzadkich metali takich jak platyna, nikiel czy złoto. Nawet małe asteroidy mogą mieć ich w sobie więcej, niż ludzkość wydobywa w ciągu roku. Niektóre zawierają wielkie ilości wody, którą można łatwo przetworzyć na paliwo rakietowe co zrewolucjonizowałoby loty kosmiczne, bo paliwo byłoby w przestrzeni kosmicznej i nie trzeba by go dostarczać bezpośrednio z Ziemi.

Jednak na przeszkodzie obu firmom stał artykuł 2 Traktatu o Przestrzeni Kosmicznej. Stanowi on że „przestrzeń kosmiczna, łącznie z Księżycem i innymi ciałami niebieskimi, nie podlega zawłaszczaniu przez ogłaszanie suwerenności, przez wykorzystanie lub okupację ani w jakikolwiek inny sposób”.

Niemniej jednak amerykanie są zdania, że w ramach rywalizacji z innymi państwami mogą dokonywać zawłaszczania pojedynczych ciał niebieskich dla celów eksploatacji. Jednym z argumentów przemawiających za nowym prawem było powołanie się przez jednego z kongresmenów na fakt, że artykuł 2 Traktatu o Przestrzeni Kosmicznej mówiący o niezawłaszczalności ciał niebieskich to jedynie fragment preambuły, którego nie należy interpretować dosłownie, lecz jest tylko ogólną wytyczną postępowania.

Według nowego amerykańskiego prawa właścicielem materiałów wydobytych z asteroid będzie ten, kto je wydobył, czyli wbrew temu, co zakłada Traktat o Przestrzeni Kosmicznej. Ponadto, co zadziwiające, amerykańskie firmy będą mogły „unikać” szkodliwego działania wobec innych pojazdów kosmicznych i mieć prawo do reagowania na szkodliwe działania wobec nich a ewentualne spory z udziałem firm amerykańskich mają być rozstrzygane wyłącznie przez sądy z USA.

Jeśli inne państwa będą wyrażały sprzeciw, to Waszyngton najpewniej tym się nie przejmie. Niejednokrotnie już to uczynił choćby z Konwencją o Prawie Morza z 1982 roku, która jest powszechnie stosowana na całym świecie. Amerykanie byli jej współtwórcami, ale część zapisów wprowadzonych przez mniejsze państwa im nie odpowiadała, więc całej konwencji nie ratyfikowali i stosują ją wybiórczo. Ewentualne zyski z eksploatacji asteroidów są zbyt wielką pokusą, aby przejmować się opinią międzynarodową. Przecież nikt nie jest nie w stanie powstrzymać amerykańskich firm…….no może za wyjątkiem chińczyków.

 

http://www.independent.co.uk/news/science/asteroid-mining-made-legal-after-barack-obama-gives-us-citizens-the-right-to-own-parts-of-celestial-a6750046.html

 

Share This:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.