Teleskop za jak najmniej

 

Dobierając względnie sensowny teleskop za jak najmniejsze pieniądze, będziemy wybierać pomiędzy kompromisami… postarajmy się zrobić to z sensem. Musisz odpowiedzieć sobie na początku na kilka pytań i przemyśleć kilka spraw. To nie będą łatwe pytania… Może inaczej, pytania będą łatwe, to odpowiedzi nie będą zbyt optymistyczne. Niemniej jak mus to mus, jak nie możesz sobie pozwolić na wystawienie wielkiej armii, to trzeba zorganizować skuteczną partyzantkę

 

Co znaczy względnie sensowny tani teleskop?

 

Na początek postawmy sobie granice kasy… No tak, niby bez sensu, ale jednak nie da się napisać tego typu artykułu, nie precyzując górnej granicy kwoty, jaką na teleskop przeznaczamy. Bo tani może być zarówno jakiś mały refraktorek klasy 70/700 jaki i np. newton 8″ na dobsonie. Dla jednego tani to 300 pln, a dla drugiego 3000. No dobra, nie ma przebacz, od tego trzeba zacząć i chyba na dzień dzisiejszy możemy kwotę ustalić na okolice minimalnej pensji obowiązującą w Polsce. Czyli max na jakimś 700 pln netto. Powiedzmy, że operujemy na zakresie 400-700 pln.
No to teraz co oznacza “względnie sensowny”. Fizyki nie przeskoczysz. Teleskop tani, to tak naprawdę będzie teleskop niewielki z masowej półki. Postaram się tu pokazać, czego należy unikać i na co takie teleskopy cierpią. Postaram się także napisać, na co zwrócić uwagę i czego po takim teleskopie oczekiwać. Ta “sensowność” to będzie właśnie minimum, jakie taki tani teleskop powinien spełniać, aby pokazać nam jaśniejsze obiekty głębokiego nieba i choć trochę szczegółów na planetach, w warunkach w miarę komfortowych .

 

Co można takim teleskopem obserwować?

 

Coś można. Pytanie czy “coś” nas zadowala. Bo szara plamka to nie zawsze fun. Ale już taki Jowisz z pasami chmur i moonikami będzie w zasięgu naszych “jak najtańszych” teleskopów. Generalnie, takim małym tanim teleskopem pod dobrym niebem da się zaobserwować praktycznie wszystkie obiekty z katalogu Messiera, ale tylko kilka/kilkanaście z nich powali na kolana. W zasięgu teleskopów, które tu opiszę, będą również detale na powierzchniach planet takich jak Jowisz, Saturn, czy Mars w opozycji. Możliwe będzie także obserwowanie jasnych komet oraz całkiem niezłe obrazy naszego satelity na większych powiększeniach. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że nie będą to obrazy takie, jakie można zobaczyć na fotografiach, oraz że poziom uchwytnego detalu znacznie będzie odbiegał od obrazów rysowanych przez większe i lepsze teleskopy amatorskie.
Słabsze obiekty głębokiego nieba (galaktyki, mgławice, gromady kuliste i otwarte) będą widoczne jako szare plamki i zwiewne duchy na granicy percepcji. Te jaśniejsze i większe będą do uchwycenia z pewnymi detalami. Takie obiekty jak M13, M42, M51 czy M31 na pewno nas nie zawiodą w teleskopach tego typu. Pod dobrym (nie zaświetlonym) niebem i w dobrych warunkach pokażą nam nawet sporo detalu. Może się okazać, że zdołamy pięknie, bardzo głęboko, rozdzielić niejedną gromadę kulistą, podziwiać naprawdę ładnie zarysowane, rozdzielone gromady otwarte, dostrzec zwiewny, słaby welon okalający mgławicę M42, czy wypatrzyć karłowatego towarzysza M51. Da się żyć :) Żeby nie było tak słodko, trzeba jednak powiedzieć, ze większość obiektów mgławicowych pozostanie dla naszych “jak najtańszych teleskopów” ledwo uchwytnymi, zwiewnymi plamkami szarości.
Na planetach również zdołamy wyłapać podstawowe struktury. W sprzyjających warunkach może nam się udać dostrzec czapę polarną na Marsie w trakcie opozycji. Pooglądać ciemne pasy chmur na tarczy Jowisza, oraz jego najjaśniejsze satelity. Uda też nam się podziwiać pierścień Saturna wyraźnie oddzielony od planety, oraz na przykład podglądać fazy Wenus. Nie będziemy jednak mieli szans na wyłapanie mniejszych struktur na powierzchni Marsa, Wielkiej Czerwonej Plamy na Jowiszu ani bardziej subtelnych struktur jego chmur. Mogą się pojawić problemy z uchwyceniem przerwy Cassiniego w pierścieniu Saturna (szczególnie, że ostatnio kąt nachylenia pierścieni nie jest dla nas zbyt pomyślny).
Księżyc powali na kolana nawet w takim małym, tanim teleskopie, mimo wielu wad obrazu. Powali do tego stopnia, że będziesz chciał mieć jeszcze większy teleskop o jeszcze lepszych możliwościach… Na początku nie będziesz tych wad dostrzegał, ale z czasem…

 

Czy nie lepiej lornetkę?

 

Co słyszy na forum człowiek, który zapyta jaki teleskop kupić, a po dopytaniu sakramentnym “za ile?”, oznajmi o czymś w rodzaju “pół kafla”…
Ano zobaczy ze dwa posty typu “nie kupuj na allegro” (dlaczego nie, będzie za chwilę), ze dwa posty – “dozbieraj drugie tyle” (i jest to jak najbardziej sensowna porada, ale o tym też za chwilę), ktoś inny zacznie dopytywać o warunki obserwacji (aby dobrać coś z tej mini-puli o jak najlepszym dostosowaniu do wymogów pytającego) i kilka postów z sakramentnym “za tyle kasy olej teleskop, kup sobie lornetkę”.
No i pytający ma total zonk, bo on tu o teleskop, a ludzie go gaszą z tekstem “kup sobie lornetkę”… A może to nie takie głupie? Może z lornetką za takie pieniądze da się obserwować lepiej niż małym teleskopem?
Ano da się lepiej i jednocześnie się nie da. Tu trzeba będzie napisać trochę więcej. Bo to jest właśnie jeden ze strategicznych wyborów, które trzeba podjąć.
Sprawą pierwszą jest to, co dostaniemy za interesującą nas kasę. W przypadku dolnej granicy naszej kwoty, uda nam się wyhaczyć lornetkę klasy 7/10×50 z półki econo o zadowalającej amatora jakości. W przypadku górnej granicy naszej puli może się okazać, że mamy coś klasy 7-10×50 o całkiem niezłej jakości, lub że sięgamy jakiejś nie takiej złej sześćdziesiątki lub siedemdziesiątki, na przykład coś w stylu 16×70. Dla teleskopów dolna granica będzie oznaczać jakiś niewielki refraktorek na montażu azymutalnym lub słabym montażu paralaktycznym, o aperturze w okolicach 70 mm, zaś górna granica naszej puli oznaczać już będzie całkiem sensowny refraktorek klasy 90 mm na montażu azymutalnym, lub całkiem sporawy newton klasy 114-130 mm na jakimś słabym montażu. Gdy zaś będziemy brać pod uwagę również teleskopy z drugiej ręki, może się okazać, że w naszym zasięgu pojawiły się takie rozwiązania jak newton 150 mm na montażu dobsona… a tu już tak prosto z decyzją nie będzie.
Problem w tym, że lornetka i teleskop to jednak narzędzia bardzo różne i do czego innego służące. Każde z nich ma wady i zalety i może oznaczać dla nas innego rodzaju wartość. Może inaczej: poniżej jest lista wad i zalet lornetek i teleskopów z interesujących nas zakresów wydatków, oraz kilka słów, w czym dana optyka sprawdza się najlepiej.

 

Przewagi lornetki:
  • Lornetka z interesującego nas przedziału cenowego (jeżeli nie damy zrobić się w trąbę na allegro) to będzie już kawałek całkiem przyzwoitego bina. Będzie to normalna, średniej wielkości lornetka, która nie będzie wiecznie się rozkolimowywać, jej wady optyczne będą na względnie znośnym poziomie, a sprawność do zaakceptowania.
  • Średnia lornetka tej klasy będzie miała dwie podstawowe przewagi nad małym, tanim teleskopem. Pierwsza z nich to pole widzenia. O ile w teleskopie rzadko kiedy uda nam się osiągnąć znośny obraz o polu widzenia przekraczającym 2 stopnie, a w większości przypadków będzie to poniżej 1 stopnia, to w lornetce wartości na poziomie 4-7 stopni będą standardem. Ma to ogromne znaczenie, gdy użytkownikiem naszego instrumentu obserwacyjnego będzie dziecko. Po prostu znacznie łatwiej będzie mu odnaleźć interesujący obiekt astronomiczny. Lornetką znacznie łatwiej nauczyć się nieba, niż małym teleskopem. Tu płynnie przeszliśmy do drugiej ważnej zalety. Obsługa lornetki jest prosta jak cep. Przykładasz do oczu, wyostrzasz, kierujesz na wybrany obiekt i obserwujesz. Po prostu. Przy teleskopie na montażu paralaktycznym trzeba już mieć opanowane podstawy operowania montażem (to co prawda jest banalne, ale trzeba jednak sobie przyswoić).
  • W lornetce widzimy obraz prosty (czyli dokładnie taki sam jak nieuzbrojonym okiem), zamiast odwróconego do góry nogami lub lewo/prawo, jak to zazwyczaj ma miejsce w popularnych teleskopach. Początkującym znacznie ułatwia to orientację na nocnym niebie.
  • Przez lornetkę patrzymy obojgiem oczu, czyli w stereo. Jest to najbardziej naturalny sposób obserwacji świata, do którego przyzwyczajamy się od dziecka. Dzięki temu w lornetce łatwiej i szybciej dostrzega się subtelne szczegóły obserwowanej sceny a wzrok męczy się mniej. Ponadto świat obserwowany w “stereo” wydaje się być przestrzenny i trójwymiarowy, zaś nocne niebo nabiera “głębi”. Ów spektakularny efekt, dla którego wielu obserwatorów nocnego nieba tak kocha lornetki, jest w popularnych teleskopach nieosiągalny bez zastosowania kosztownych akcesoriów (nasadka binokularowa i para odpowiednio dobranych okularów).
  • Kolejnym atutem lornetki jest to, że dzięki swoim niewielkim rozmiarom, sporemu polu widzenia i prostocie użytkowania, doskonale sprawdzi się nie tylko w obserwacjach astronomicznych. Może się okazać, że twoje dziecko ma więcej frajdy z lornetki, którą po obserwacyjnej nocy weźmie ze sobą na szlak, niż z teleskopiku, który został w schronisku.
  • Lornetka zawsze się przyda. Spytaj jakiegokolwiek astroamatora, jaki sprzęt optyczny posiada. Przytłaczająca większość odpowie: teleskop X i lornetkę Y. Bo takie niezłej jakości bino po prostu się przydaje. Gdy nie masz czasu na rozstawianie teleskopu na polu, a masz ochotę sobie popatrzeć na przelatującą właśnie kometę. Gdy wysyłają cię na dwudniową delegację / szkolną wycieczkę w rejon o ciemnym niebie, ale nie masz jak zabrać teleskopu, itp.
Przewagi małego taniego teleskopu:
  • Pierwszą przewagą niewielkiego nawet teleskopu nad lornetką jest to, że jest on na jakimś statywie / montażu. To już nie jest pływający obraz lornetki trzymanej w rękach. Dzięki temu możesz pozwolić sobie na długotrwałe obserwacje i na zastosowanie znacznie większych powiększeń. Niby ktoś odpowie, ale można kupić i statyw pod lornetkę. Owszem, można. Tylko ile nam zostanie na tę lornetkę z naszej puli, jak kupimy do niej statyw i kawałek głowicy?
  • Wspomniałem przed chwilą o możliwości stosowania większych powiększeń w niewielkich teleskopach i tutaj właśnie skrywa się kolosalna wręcz przewaga małych i słabych nawet teleskopów nad lornetkami. Masz możliwość zastosowania w jednym teleskopie różnych powiększeń, z zakresów kompletnie nieosiągalnych dla lornetek. Pamiętając nawet o tym, że nasz teleskop będzie na nie najwyższej jakości montażu, a jego okulary dołączone do zestawu będą miały wiele wad, to spokojnie damy radę obserwować na powiększeniach dochodzących i przekraczających 100x. Lornetką trzymaną w rękach nie poobserwujemy z sensem na powiększeniu przekraczającym 20x. Na niebie jest masa obiektów które potrzebują powiększenia większego niż 20x. Gromady kuliste, planety, sporo mgławic i gromad otwartych aż się prosi o minimum 40-60x, w przypadku planet nawet sporo ponad 100x. Mały teleskop da radę, lornetka nie.
  • Wspominałem, ze lornetką łatwiej dziecku, bo ma ona duże pole i jest banalna w obsłudze. Ale teleskop daje nam spore możliwości od innej strony. W małym nawet teleskopie na słabym montażu, ty będziesz w stanie odnaleźć i ustawić obiekt obserwacji. Twoja pociecha, dysponując nawet tymi 7 stopniami pola w lornetce, może wymięknąć. Dysponując teleskopem z kawałkiem montażu azymutalnego lub paralaktycznego, rozwiązujesz ten problem.
  • Teleskop widzi więcej. No niestety, o ile jeszcze operując w dolnych zakresach naszej puli finansowej będziemy mieli podobne apertury do rozpatrywania, o tyle idąc w górę ku przeciwległej granicy naszego zakresu, teleskop zaczyna ostro dystansować lornetki. Do tego stopnia, że teleskopy będą miały nawet dwukrotnie większą aperturę. W tym momencie w ogóle nie mamy już o czym rozmawiać. Lornetka 15×70 za siedemset złotych nie zdoła nam pokazać nawet fragmentu tego, co jest w możliwościach newtona 6″ na dobsonie czy refraktora 90 mm F10 na azymutalu… A takie teleskopy jesteśmy w stanie za 7 paczek wyłowić.

 

A może zacisnąć zęby i dozbierać?

 

Istnieje dylemat, bo oczywistym jest, że pierwsza odpowiedź będzie brzmieć: dozbierać. Teleskopy za raptem 2x większe pieniądze niż te, o których tu traktujemy, będą jednak miały zupełnie inne możliwości niż te najmniejsze i najtańsze. Operując kwotami z okolic 1500 pln będziemy mieli już w zasięgu przyzwoite, spore newtony na montażach dobsona, o aperturach z okolic 200 mm, oraz nieco mniejsze teleskopy na całkiem znośnych montażach paralaktycznych. Dlaczego więc jest dylemat? Po pierwsze, łatwo powiedzieć “dozbierać”. Jak ktoś po prostu nie ma z czego, to “dozbierywanie” może zająć lata, co już się robi trochę bez sensu. Po drugie, jeżeli nie jesteś do końca pewny, czy to Cię kręci, kup jednak niewielki teleskop lub lornetkę za mniejsze pieniądze. Zawsze kilka setek zostanie w kieszeni, gdy okaże się, że jednak “to nie to”. Teleskop za 400-700 pln pozwoli już zorientować się, czy nas to bawi, czy niekoniecznie. Ogólna odpowiedź brzmi ciągle “dozbierać”, ale pamiętać także o tym, co napisałem powyżej.

 

Ograniczenia i problemy

 

Podstawowym ograniczeniem naszego “teleskopu za jak najmniej” będzie niewielka apertura. Jeżeli będziemy poszukiwać tylko sprzętu nowego i tylko na naszym lokalnym rynku, zatrzymamy się na aperturach w okolicach 90 mm dla refraktorów i 130 mm dla newtonów. To w sumie niewiele. Co to oznacza? Ano oznacza to, że nie wszystko będzie widać. Osoby początkujące nie zdają sobie sprawy, jak w gruncie rzeczy “mało” można zobaczyć niewielkim teleskopem na lekkim montażu. Odsyłam do drugiego rozdziału. Gdy piszę, że większość obiektów mgławicowych będzie wyglądać jak szare, zwiewne duchy, to naprawdę tak właśnie będzie. Niewielkie apertury ograniczą także maksymalne powiększenia, jakie będziemy mogli zastosować przy obserwacjach. Słowo przestrogi:

 

Maksymalne sensowne powiększenie obrazu ze względu na system optyczny teleskopu:

 

< 2 D – dla teleskopów newtona (źrenica wyjściowa =1/2= 0,5 mm)
< 2,5 D – dla refraktorów (źrenica wyjściowa =1/2,5= 0,4 mm)
gdzie D – średnica teleskopu w [mm]
Tylko, że to wszystko występuje dla idalnej optyki i idealnych warunków obserwacji, co praktycznie nigdy się nie zdarza. Nasze maksymalne komfortowe powiększenie musimy więc jeszcze zweryfikować w dół, czyli nawet:
do 1,6 D – dla newtonów (źrenica wyjściowa =1/1,6= 0,62 mm)
do 2 D – dla refraktorów (źrenica wyjściowa =1/2= 0,5 mm)
Sama apertura nie jest tu jednak jedynym ograniczeniem. Drugim z braci bliźniaków-destruktorów będzie okular. Do najtańszych teleskopów producenci dodają najtańsze możliwe okulary. Słabe, często bardzo niekomfortowe i z wieloma wadami optycznymi. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę szczególnie, gdy do takiego niekomfortowego okularu zabierze się nasze małe dziecko… No, jakby to powiedzieć, gdy okular będzie miał ER na poziomie kilku milimetrów, może nic nie wyjść z obserwacji.
Kolejnymi przeszkadzajkami będą pozostałe akcesoria, o ile w ogóle jakieś zostaną dostarczone wraz z zakupowanym teleskopem. Nie spodziewajmy się na przykład dobrej kątówki w refraktorze za 500 pln. Niestety, dobra kątówka sama potrafi kosztować ponad 1000 pln, więc jeżeli mamy połowę tej kwoty za CAŁY teleskop, to raczej powinno być oczywiste, jakiej jakości kątówkę dostaniemy w komplecie.
Kolejnym, duuużym problemem będzie jakość montażu, z którym takie tanie teleskopy są sprzedawane. Szczególnie dotyczy to montaży paralaktycznych. Na samym końcu napiszę, jak rozpoznawać te najsłabsze. Tego nie przeskoczymy. Jakość montażu znacznie zredukuje powiększenia, jakie zdołamy osiągnąć naszym tanim teleskopem, oraz w znacznym stopniu uprzykrzy nam obserwacje, odbierając część radości. Powiedzmy sobie szczerze, słaby montaż azymutalny to powiększenie maximum 100x, dobry – maximum 150x. Słaby paralaktyk (a tylko takiego można oczekiwać), również ograniczy nas co najwyżej do wspomnianych 150x. Dosyć to ostre stwierdzenie i kompletnie kłócące się z tym, co przeczytasz o “super-teleskopach” sprzedawanych na allegro i przez firmę Uniwersał, gdzie wedle zapewnień dystrybutora teleskop jest zdolny do powiększeń z okolic 600x. To kit.
Z montażem związany jest kolejny myk utrudniający. Te teleskopy nie będą miały napędu. Będziemy musieli za obiektem podążać ręcznie. Szczególnie w przypadku dzieci, będzie to bardzo poważna przeszkoda. Dlatego zwracam uwagę, aby interesować się wyłącznie teleskopami posiadającymi manualne mikroruchy. O ile każdy, nawet najgorszy paralaktyk jakieś mikroruchy będzie miał, o tyle montaż azymutalny już niekoniecznie.
Niestety to nie koniec litanii utrudnień wprowadzanych przez słabe montaże najtańszych teleskopów. Następne są drgania. Niestety, taniutkie paralaktyki i azymutale są delikatne. Nie są ani stabilne, ani wygodne, ani precyzyjne. Musimy sobie zdawać z tego sprawę. Niemniej, bywają chlubne wyjątki i nie omieszkam o nich wspomnieć. Tutaj zalecam dokładne sprawdzenie przed zakupem, na jakim montażu to nasze ukochane maleństwo będzie nam sprzedane.
Należy sobie też zdawać sprawę, że tanie refraktory będą miały sporo chromatyzmu. Dla początkującego amatora, nie będzie miało to większego znaczenia, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że takie coś jak aberracja chromatyczna w naszych refraktorach będzie. Kawałek dalej napiszę, jakie konstrukcje będą miały jej mniej, a jakie więcej.

 

Czego unikać?

 

Podstawową sprawą jest unikanie pośpiechu. Wywalenie pieniędzy w błoto w pierwszym napotkanym hipermarkecie lub na allegro to żadna sztuka. Przemyśl na spokojnie to co powyżej i dopiero podejmuj decyzję. Ziemia pod nogami nikomu się nie pali.
No dobra, trochę konkretów.
Unikaj zakupów super-hiper teleskopów z allegro. To wywalenie kasy w błoto. Większość “optyki” tam dostępnej to zabawki sprzedawane jako teleskopy. Mało który ma parametry takie, jakie podaje sprzedawca. Powiedzmy sobie jasno:
  1. NIE MA TELESKOPÓW O APERTURACH W OKOLICACH 60 mm ZDOLNYCH DO SENSOWNYCH POWIĘKSZEŃ 500 LUB 600x!
  2. NIE MA ŻADNYCH PROFESJONALNYCH TELESKOPÓW W SYSTEMIE NEWTONA O APERTURZE 76 mm!
  3. GENERALNIE, JEŚLI COŚ MA W NAZWIE POTĘŻNY, 3D, BIG, SUPER, 600x, PROFESJONALNY, OMIJAJ TO SZEROKIM ŁUKIEM!
Przytłaczająca większość sprzedawców z allegro podaje w swoich aukcjach nieprawdę. Zawyża parametry i to na taką skale, że są one wręcz niemożliwe w panującej w naszym uniwersum fizyce. Wielu z nich nie ma nawet pojęcia co sprzedaje, myląc nazewnictwo lub sprzedając jedynie fragment teleskopu. Nieraz teleskopy sprzedawane na allegro są nieprawidłowo zmontowane.
Unikaj zakupów w hipermarketach. Po pierwsze, teleskopy tam oferowane nie są zbyt wysokich lotów. Pojedyncze przypadki znośnych teleskopów dostępnych w marketach za niewielkie pieniądze nic tu nie zmieniają. Obsługa marketu w większości przypadków nie będzie mieć najmniejszego pojęcia o możliwościach wystawionego teleskopu. Ludzie ci są tam po to, aby ten stuff sprzedać, nie po to, aby doradzić kupującemu sensowny wybór.
Unikaj antyków. Teleskopy z czasów ciężkiej komuny, takich marek jak Uniwersał, tylko z pozoru wydają się dobrym rozwiązaniem. Ich jakość optyczna (wiek) i mechaniczna (wykonanie) czynią zakup nawet większego teleskopu za kilka stów równoznaczny z wywaleniem tych kilku stów w błoto. W najlepszym razie możesz spodziewać się niekończących wydatków na doprowadzenie do stanu używalności i niezbędne modernizacje.
Unikaj starej ruskiej optyki. Lornetki, teleskopy i lunety made in USSR z lat ’60., ’70. i ’80. to w wielu wypadkach sprzęt, który swoje najlepsze lata ma już stanowczo za sobą. Nie warto w niego inwestować. Stan warstw MC na tego typu optyce w większości wypadków jest opłakany.
Unikaj podejrznie taniej optyki wyglądającej jaby wymontowano ją właśnie z gwiezdnego krążownika Marsjan. Wygląda to pięknie, ale w większości wypadków to zabawki sprzedawane jako teleskopy. Zawsze dopytaj na forum, gdy znajdziesz gdzieś ogłoszenie,w którym widać niesamowicie high-endowo wyglądający teleskop z ceną w okolicach kilku setek. To może być coś sensownego, ale równie dobrze śmieć, tyle, że w ładnym pudełku.
No dobra, mamy za sobą trochę krzyków, ale i w normalnych sklepach z optyką trzeba się mieć na baczności. Pamiętaj, biedny płaci dwa razy. Czasami oszczędność na siłę nie ma najmniejszego sensu. Sprawa pierwsza to rozmiary teleskopu i jego kilka podstawowych parametrów. Znowu będzie krzyk, że jadę po dogmatach. Może jednak nie jest to takie głupie, gdy czytał będzie ktoś, kto nie ma pojęcia o teleskopach a chce sobie lub dzieciakowi kupić ten pierwszy. No to jedziemy.
  • Nie kupuj refraktorów o aperturze mniejszej niż 70 mm.
  • Nie kupuj teleskopu newtona o aperturze lustra (lustra, nie tubusu) mniejszej niż 110-120 mm
  • Nie kupuj teleskopów, których okulary mają standard tulei o średnicy mniejszej niż 1,25″ (prawie 32 mm)
  • Nie kupuj teleskopów, które nie są wyposażone w mikroruchy
  • Jezeli masz możliwość sprawdzenia typu montażu pod upatrzonym przez ciebie teleskopem, unikaj zakupu telskopów siedzących na montażach typu AZ1, AZ2 i EQ1 oraz ich odpowiedników. O ile jednak rozpoznanie rożnych typów głowic azymutalnych jest względnie proste, o tyle odróżnienie EQ1 od EQ2 może już być kłopotliwe. Pomocne może być zaglądniecie tutaj
  • Unikaj teleskopów o podejrzanie krótkim tubusie w stosunku do ich ogniskowej. Parametr ogniskowej powinien być udostępniony przez sprzedawcę i wyrażony w milimetrach. Najbardziej popularne ogniskowe będą zawierać się w przedziale 500-1200 mm Długość tubusu teleskopu powinna być zbliżona do jego ogniskowej. Jeżeli nie jest, w przypadku newtona oznacza to, że teleskop ma w wyciągu wmontowaną soczewkę barlowa. W tanich teleskopach jest ona bardzo słabej jakości. Dodatkowo, konstrukcje takie w większości przypadków opierają się na prostym lustrze sferycznym. O ile (mówie to wbrew sobie ;) ) dla totalnie początkującego różnica w obrazie nie będzie jakoś znacząco widoczna, o tyle z czasem jednak zaczniemy ją dostrzegać. Jeszcze inną sprawą jest to, że konstrukcja tego typu jest praktyczie niesprzedawalna za jakieś względnie sensowne pieniądze.
  • Unikaj teleskopów o bardzo dużej światłosile. Nie jest to jednak takie proste, jakby się wydawało. Jest tu sprzeczność. Teleskopy (o jakich tu mówimy) o większej światłosile, to w większości wypadków teleskopy o mniejszych gabarytach, a więc mniej wymagające dla słabych montaży, na których są one sprzedawane. Ale jednocześnie większa światłosiła oznacza znacznie większe wymagania dla okularów, a jak wiemy, są one dodawane spośród tych najsłabszych i najgorszych. Większa światłosiła oznacza także większy chromatyzm, gdy zdecydujemy się na refraktor. Może to będzie kontrowersyjne, ale mając do wyboru dwa identyczne teleskopy na identycznych montażach, na przykład 130/600 i 130/900 wybierz raczej ten o mniejszej światłosile (w naszym przykładzie będzie to 130/900).

 

Rozwiązania

 

Jeżeli rozpoczynasz czytanie tego artykułu od tego miejsca, to jednak chyba popełniasz błąd. Naprawdę zalecam przebić się do tego miejsca startując od pierwszego rozdziału. Na dobre również wyjdzie (a na pewno nie zaszkodzi), jeżeli przeczytasz również wszystkie podlinkowane strony i odnośniki, jakie znajdziesz w tekście powyżej :)
Na początek, gdzie taki teleskop kupić, skoro nie w hipermarkecie i nie na allegro. Najlepiej zrobić to w wyspecjalizowanym sklepie, gdzie po drugiej stronie lady będzie stał człowiek, który wie co robi. Listę sklepów działających na naszym rynku znajdziesz tutaj. Koniecznie jednak przed zakupami sprawdź/dopytaj na forach o opinie i renomę wybranego dystrybutora.
Poniżej próba doradzenia, co mogłoby sie sprawdzić w naszym zakresie kwotowym.
Najsensowniejszym ruchem będzie rozglądnięcie się za takimi markami jak SkyWatcher i Celestron (czasami też Bresser). Są to dosyć tanie teleskopy, a w tym przedziale cenowym oferują jednak nieco lepszą jakość niż okolica. Na uwagę zasługują niżej wymienione maszynki (proszę pamiętać, że głównym czynnikiem jest tu ekonomia):

 

  • 300-500 pln
  1. Celestron PowerSeeker 80 EQ Refraktor 80/900 – na montażu EQ2 (refraktor 80 mm) – beznadziejne okulary, ale to chyba najtańsza osiemdziesiątka na rynku na EQ2
  2. Sky-Watcher SK705AZ3 – na montażu AZ3 (refraktor 70 mm) – względnie znośne okularki i całkiem niezły azymutalny montaż
  3. Bresser – SKYLUX 70/700 – na montażu Astro3/EQ-sky /EQ2/ (refraktor 70 mm) – beznadziejne okularki, ale jest to w miarę normalny refraktorek na montażu paralaktycznym klasy EQ2 na stalowych (sic!) nogach.
  4. Sky-Watcher SK1149EQ1 na montażu EQ1 (newton 114 mm) – względnie znośne okularki i już odczuwalna odrobina apertury, niestety na bardzo słabym montażu.
  • 500-600 pln
  1. Sky-Watcher SK1149EQ2 – na montażu EQ2 (newton 114 mm)- względnie znośne okularki i już choć odrobina apertury na montażu klasy EQ2
  • 600-800 pln
  1. Sky-Watcher SK909AZ3 – na montażu AZ3 (refraktor 90 mm) – względnie znośne okularki i całkiem niezły azymutalny montaż. Chyba najtańsza 90-tka na rynku – to już jest, mały bo mały, ale normalny teleskop
  2. Sky-Watcher SK1309EQ2 – na montażu EQ2 (newton 130 mm) – względnie znośne okularki i już odczuwalna odrobina apertury na montażu klasy EQ2
  3. Sky-Watcher SKP13065EQ2 – na montażu EQ2 (newton 130 mm) – względnie znośne okularki i już odczuwalna odrobina apertury na montażu klasy EQ2
  4. Używany teleskop typu Newtona 150 mm – na montażu Dobsona (newton 150 mm)- normalny, nieduży teleskop, spora szansa, że w takim przedziale dostaniemy do niego również jakiś normalny okular. Do zdobycia na giełdach forów astronomicznych

 

Share This:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.